VII Ogólnopolski Kongres dla Dyrektorów Placówek Niepublicznych

21 października 2016 r. Warszawie odbędzie się już VII Ogólnopolski Kongres dla Dyrektorów Placówek Niepublicznych, organizowany przez Forum Placówek Niepublicznych.

To coroczne spotkanie cieszy się wielkim powodzeniem i frekwencją, a w tym roku (tak, jak i w ubiegłym), prelegentami na Kongresie będą specjaliści z naszej Kancelarii Peter Nielsen & Partners: Robert Kamionowski, Lech Gniady i Anna Mata.

Serdecznie zapraszamy na spotkanie, szczegółowe informacje, program i zapisy na stronie Forum: http://kongresniepubliczne.pl/

Zespół Redakcyjny

Komentarze (0)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

*Wymagane

Jak gminy kantują przedszkola?

Dziś napiszę o kilku przypadkach, w jaki sposób i jak najczęściej, gminy „kantują” niepubliczne przedszkola. Oczywiście, jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Sprawy te mają zasadniczo związek z zakończeniem i jednocześnie początkiem nowego roku budżetowego, czyli roku kalendarzowego, ale ich konsekwencje ciągną się przez wiele miesięcy, nierzadko cały następny rok. A gdy przyjdzie do podsumowania i zamknięcia obecnego roku, pojawią się znowu.

Działanie pierwsze, czyli „ile wydałem, tyle dam”. W skrócie polega to na procederze zmniejszania dotacji po przeliczeniu wydatków wykonanych przez gminne przedszkola. W finansach publicznych i budżecie gminy mogą się zdarzyć jedynie dwie sytuacje: albo wydatki jednostek budżetowych, np. gminnych szkół i przedszkoli, będą zgodne z uchwałą budżetową (budżetem gminy po wszystkich zmianach), albo będą inne. A w tym wypadku może być z kolei tylko jedna sytuacja – wydatki wykonane będą niższe, niż zakładał budżet. A dlaczego nie mogą być wyższe od budżetu? A dlatego, że byłoby to naruszeniem dyscypliny finansów publicznych, surowo karanym, aż do pozbawienia stanowiska włącznie. W takich wypadkach, konieczna jest nowelizacja budżetu i podwyższenie kwot na szkoły czy przedszkola i wtedy znika różnica pomiędzy wykonaniem a planowaniem.

A obniżanie rocznej dotacji do wysokości wydatkowanych rzeczywiście kwot w przedszkolach, a nie do kwot zaplanowanych w budżetach, jest niezgodne z ustawą. Dowodem jest cały szereg wyroków sądów administracyjnych (pisaliśmy o pierwszym takim wyroku, uzyskanym przez naszą Kancelarię w poście z 7 kwietnia 2014 r) oraz sądów powszechnych (np. wspomniany przeze mnie wyrok Sądu Apelacyjnego, post z 16 marca 2015). W razie potrzeby, służymy takimi wyrokami.

Gminy wzywają do zwrotu takich „nadpłat” dotacji, wydają decyzje administracyjne, a przedszkola, z niewiedzy, nieuwagi czy po prostu strachu przed gminą, płaczą, płacą i zwracają dotacje, których naprawdę zwracać nie powinny.

Czy można jedna w takim wypadku jeszcze te pieniądze odzyskać? Jest to możliwe, ale wymaga wniesieni pozwu o wypłatę prawidłowej kwoty dotacji za poprzedni tok, obliczonej zgodnie z ustawą. Po takim obliczeniu „wyjdzie” ta różnica, którą gmina kazała zwrócić, a zapewne jeszcze inne kwiatki, bo jak już raz gmina na dotacji chciała nieco zaoszczędzić, to zapewne i w innych miejscach także „przyoszczędziła”.

Aberracja numer dwa – „nie dam, bo nie mam”.

Takie nieprawidłowości polegają na tym, że gminy nie chcą wypłacać dotacji. Przyczyny, a właściwie preteksty, są różne. W przypadku dzieci zdrowych, twierdzą, że „zabezpieczyły” (ohydne, niepoprawne słowo…) w budżecie środki na ileś dzieci, a skoro w przedszkolu jest więcej, to gmina nie da, bo więcej nie ma. Inne przypadki dotyczą dzieci niepełnosprawnych, których liczba przekracza tę, podaną we wrześniu poprzedniego roku przy składaniu wniosku o dotację. A w zasadzie, gminy „zwalają” swoją niekompetencję na SIO, do którego wpisuje się stan uczniów na 30 września. Na tej podstawie gminy otrzymują w nowym roku subwencję oświatową na dzieci niepełnosprawne i jak liczba w styczniu czy kwietniu nie zgadza się z liczbą we wrześniu, to płacić często nie chcą. Twierdzą wtedy, że nie dostały na te dzieci pieniędzy z budżetu państwa, a ze swojego dopłacać nie mają zamiaru. A przedszkole przecież nie wie, czy w styczniu albo kolejnym miesiącu nie przyjdzie jakieś nowe niepełnosprawne dziecko…. Zdarza się także, że gmina nie chce płacić za „nieswoje” dzieci (chociaż ‘wszystkie dzieci są nasze”…), czyli zamieszkałe w innych gminach, które nie kwapią się z refundacją kosztów, albo płacą tyle, ile każe ustawa, a mniej niż np. wynosi dotacja na dziecko niepełnosprawne.

Oczywiście, jest to ewidentne, rażące i niebudzące wątpliwości naruszenie ustawy, która NAKAZUJE wypłatę dotacji NA KAŻDE dziecko, w tym niepełnosprawne.

Bardzo podobnie odbywa się to, gdy przedszkole prowadzi wczesne wspomaganie. Gminy także potrafią odmówić dotacji, pomimo złożonego oddzielnego wniosku (przypominam!) na dotacje WWR, bo twierdzą, że w przedszkolu jest za dużo dzieci nim objętych, a we wniosku było mniej.

Sztuczka numer trzy – i to się zaczyna dziać w tym roku, czyli „dwa minusy dają plusy”, a polega na wielokrotnym odejmowaniu wydatków od podstawy dotacji.

Przypominam, że AKTUALNE brzmienie art. 90 ust. 2b u.s.o. jest takie:

2b. Dotacje dla niepublicznych przedszkoli niespełniających warunków, o których mowa w ust. 1b, przysługują na każdego ucznia w wysokości nie niższej niż 75% ustalonych w budżecie danej gminy wydatków bieżących ponoszonych w przedszkolach prowadzonych przez gminę w przeliczeniu na jednego ucznia, pomniejszonych o opłaty za korzystanie z wychowania przedszkolnego oraz za wyżywienie, stanowiące dochody budżetu gminy, z tym że na ucznia niepełnosprawnego w wysokości nie niższej niż kwota przewidziana na niepełnosprawnego ucznia przedszkola w części oświatowej subwencji ogólnej otrzymywanej przez gminę, pod warunkiem że osoba prowadząca niepubliczne przedszkole poda organowi właściwemu do udzielania dotacji informację o planowanej liczbie uczniów nie później niż do dnia 30 września roku poprzedzającego rok udzielania dotacji (…).

A co robią niektóre gminy? Czy ktoś zgadnie? Otóż, pomniejszają podstawę dotacji o dotację celową, jaką otrzymują z budżetu państwa zgodnie z art. 14d ust. 1 ustawy!

Warto ten przepis przytoczyć: Na dofinansowanie zadań w zakresie wychowania przedszkolnego gmina otrzymuje dotację celową z budżetu państwa, która może być wykorzystana wyłącznie na dofinansowanie wydatków bieżących związanych z realizacją tych zadań.

I o takie właśnie dotacje gminy potrafią pomniejszać swoje wydatki!!!

I, oczywiście, pozostają jeszcze „standardowe” zaniżenia, o koszty oddziałów i punktów przedszkolnych (pomimo przegrywanych przez gminy procesów sądowych, ale to nawet lepiej, oczywiście dla prawników J), drastyczne zaniżanie kosztów przedszkola w zespołach szkolno-przedszkolnych, wyłączanie kosztów stołówek, obsługi administracyjnej, remontów i wiele innych.

Na razie chyba wystarczy. Jeśli w Państwa gminie zdarzają się takie, a może inne przypadki, czekamy na wiadomości. Zawsze możemy pomóc.

autor: Robert Kamionowski, radca prawny

 

Komentarze (1)




Jedna myśl nt. „Jak gminy kantują przedszkola?

  1. Ania

    Czasem mam wrażenie, że u władzy są same cwaniaki, jak tylko ktoś się dostanie na wyższy szczebel to robi wszystko, żeby jak najwięcej pieniędzy dla siebie nabrać kosztem innych nawet dzieci. Smutna ta rzeczywistość 🙁

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

*Wymagane

Nowe uchwały rad jednostek samorządu w sprawie dotacji – czyżby dalsze gnębienie niepublicznej oświaty?

Przepisy art. 34 ustawy zmieniającej ustawę o systemie oświaty z 31 stycznia 2015 r.  zobowiązały wszystkie samorządy terytorialne do podjęcia do końca 2015 r. nowych uchwał w sprawie dotacji oraz kontroli, stanowiąc, że dotychczasowe obowiązują najdalej do 31 grudnia 2015. Niektóre gminy podjęły takie uchwały dopiero w roku 2016, co oznaczało, że przez ten okres nie obowiązywały żadne przepisy!

Wśród gmin wyraźnie „chodzi” wzorzec takiej uchwały, gdyż są one niemal identyczne i powtarzają wiele tak samo groźnie brzmiących przepisów. Z nich zdecydowanie przebija tendencja do kolejnego zaostrzenia kontroli, zgodnie z promowanym przez samorządy hasłem, że placówki niepubliczne to darmozjady i sprzeniewierzają publiczne pieniądze.

Kontrole mają obejmować już w zasadzie wszystko, a kontrolujący ma obowiązek udostępnienia oddzielnego pomieszczenia, robienia lub umożliwienia zrobienia (na własnym sprzęcie i papierze!) kopii, odpisów, wyciągów, pisemnych wyjaśnień, tabeli i wszystkiego, czego sobie zażyczą kontrolujący, nawet bez pisemnego wniosku ze strony kontrolujących!

Widać wyraźnie, że poziom (braku) zaufania do niepublicznych szkół i przedszkoli stale się pogłębia, a samorządy liczą chyba na to, że tymi działaniami opresyjnymi i represyjnymi zniechęcą „prywaciarzy” do zajmowania się niepubliczną oświatą.

Organy dają kontrolowanym szkołom coraz mniej czasu na zgłoszenie zastrzeżeń do protokołu, jednocześnie (bynajmniej) nie określając, kiedy, w jakim czasie od kontroli taki protokół ma zostać sporządzony. W efekcie, kontrolujący miesiącami dłubią przy protokole, a później kontrolowany ma 3 dni (7 to luksus w innych uchwałach!) na zastrzeżenia. I gdzie tu jest konstytucyjna zasada równości wobec prawa?

Innymi trudnymi do zaakceptowania zapisami jest nakładanie obowiązku opisywania każdego papierka do rozliczenia dotacji, prowadzenia dzienników zajęć w przedszkolach niepublicznych, w których nie ma takiego ustawowego obowiązku, czy okazywania umów z rodzicami! Te umowy są przecież dokumentami organu prowadzącego, a nie przedszkola (tak stwierdziła m.in.  Regionalna Izba Obrachunkowa w Szczecinie) i zawierają dane osobowe rodziców (a ustawa pozwala wyłącznie na przetwarzanie tylko danych uczniów, bez rodziców i pracowników).

I moje ulubione zapisy o „weryfikowaniu” stawek dotacji po zakończeniu roku budżetowego na podstawie wydatków wykonanych przez publiczne przedszkola, a nie wydatków zaplanowanych w budżecie i „zabierania” tej niby-nadwyżki z dotacji w następnym roku, dobrowolnie albo przez potrącenie sobie z bieżącej dotacji.

A wszystko po to, aby niepubliczną oświatę jeszcze bardziej gnębić, szczególnie przedszkola, bo ich finansowanie jest w całości z budżetu i środków własnych gminy. Ale przecież lepiej wydać 100% kosztów na przedszkole publiczne (a wcześniej miliony na ich zbudowanie), niż 75% na niepubliczne, bo takie przedszkole to wizytówka gminy, można się pochwalić przed wyborami, a miejsca pracy w nim przydzielić swoim zaufanym.

Autor: Robert Kamionowski, radca prawny

Komentarze (0)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

*Wymagane

Kancelaria Prawna PNP uzyskała kolejny wyrok w sprawie rachunków wydzielonych

Nasza Kancelaria Prawna uzyskała kolejny wyrok, potwierdzający zasadę zaliczania rachunków wydzielonych, na których gminy gromadziły wpłaty rodziców na żywienie przedszkolaków, do ogólnej kwoty wydatków w przedszkolach publicznych. Ta suma wydatków, łącznie w rachunkami wydzielonymi, ma stanowić podstawę do obliczenia prawidłowej wysokości dotacji dla przedszkoli niepublicznych.

Osobiście prowadziłem te sprawy przed sądami i mam przekonanie, że uzyskane rezultaty będą miały wpływ na kolejne procesy sądowe, które prowadzimy dla naszych klientów – niepublicznych przedszkoli. Warto wspomnieć, że dzięki działaniom naszej Kancelarii PNP uzyskano pierwsze wyroki w sądach (i chyba jedyne dotychczas), stwierdzające konieczność zaliczania rachunków wydzielonych do łącznych wydatków gminy.

Otwiera to drogę przed innymi przedszkolami do dochodzenia roszczeń z lat ubiegłych, do 2013 roku, gdy gminy zaniżały dotacje poprzez tworzenie rachunków wydzielonych.

Więcej informacji w zakładce Pomoc prawna.

autor: Robert Kamionowski, radca prawny

Komentarze (0)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

*Wymagane

Jak rozliczyć dotację na dzieci niepełnosprawne?

Od kilku miesięcy w części samorządów pojawia się problem związany z rozliczaniem dotacji, udzielonej placówkom na dzieci niepełnosprawne z orzeczeniami. Samorządy zaczęły żądać, aby roczne (czy okresowe) rozliczenia zawierały odrębnie wydatki ponoszone na dzieci niepełnosprawne. Prowadzący placówki pytają, czy takie żądania i rozbicie rozliczenia jest uzasadnione.

Ustawa o systemie oświaty zawiera jeden przepis, art. 90 ust. 3d, odnoszący się do rozliczania dotacji. W poprzednim artykule zostały omówione te zasady. Natomiast przepisy art. 90 ust. 2a, 2b czy 2d, określające dotacje dla szkół i przedszkoli, mówią tylko, że dotacja na dziecko niepełnosprawne nie może być NIŻSZA niż kwota subwencji oświatowej dla danej j.s.t.

Co to oznacza?

Przede wszystkim, że dotacja na dziecko niepełnosprawne NIE JEST subwencją oświatową, udzielaną samorządom przez Skarb Państwa (poprzez MEN), lecz taką samą dotacją, jak na każde inne dziecko, tyle, że w wyższej wysokości. Sama zaś subwencja jest dochodem gminy.

Po drugie, dotacja zgodnie z tymi przepisami, udzielana jest dla szkoły, przedszkola lub placówki, a nie konkretnym uczniom (dzieciom) i na ich konkretne wydatki.

Po trzecie, brak jest jakichkolwiek podstaw prawnych do rozliczania wydatków odrębnie na uczniów „pełnosprawnych” i niepełnosprawnych.

Zresztą, czy takie wyodrębnienie, rozbicie wydatków, jest w ogóle możliwe? Jak podzielić wydatki na wynajem, ogrzewanie, prąd, wynagrodzenia nauczycieli i kucharek, czy wreszcie na pomoce naukowe??? Jest to oczywisty absurd, w dodatku niczym nieuzasadniony w prawnych podstawach.

Zapewne, ta sytuacja ma genezę w tzw. ustawie okołobudżetowej na rok 2015, gdzie samorządy zostały znacząco ograniczone w wydatkowaniu środków z subwencji, przeznaczonych na dzieci niepełnosprawne, na inne cele. Bo dotychczas w publicznej oświacie kwoty subwencji niekoniecznie były wydatkowane tak, jak wskazywało ich przeznaczenie. A tak naprawdę domagano się, aby te zwiększone subwencje na niepełnosprawnych uczniów trafiały do szkół i przedszkoli, w których te dzieci uczą się. Także w klasyfikacji publicznych wydatków, określonej Rozporządzeniem Ministra Finansów z 2 marca 2010 r., dodano rozdziały 80149 i 80150, dotyczące przedszkoli i szkół specjalnych. Ale to wszystko dotyczy publicznych finansów na poziomie budżetu gminy i powiatu, a nie samych dotacji udzielanych placówkom niepublicznym. I znowu okazuje się, że przy okazji wylewa się z kąpielą inne dziecko, czyli te uczęszczające do placówek niepublicznych.

Podsumowując, nie ma żadnych przepisów, które by nakazywały czy uzasadniały żądanie odrębnego rozliczania przez placówki niepubliczne wydatkowania dotacji na uczniów niepełnosprawnych i pozostałych. Także brak jest delegacji i podstawy ustawowej dla rad gmin i powiatów, aby tego rodzaju uregulowania wprowadzać do uchwał dotacyjnych.

autor: Robert Kamionowski, radca prawny

Komentarze (0)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Obraz CAPTCHY

*Wymagane