O aktualizacji dotacji – suplement

Jako uzupełnienie poniższego tekstu i mojego listu do MEN, chciałbym zwrócić uwaga na treść jeszcze jednego przepisu ustawy o finansowaniu zadań oświatowych. Może to być pomocne w rozmowach z Waszymi samorządami, które albo kompletnie nie rozumieją, co  w ustawie jest napisane, albo ignorują przepisy, żeby zaniżyć wypłacane dotacje.

Art. 43 ust. 3 mówi: Zaktualizowana kwota dotacji, o której mowa w art. 15-21, art. 25 ust. 1-4 i 8, art. 26 ust. 1, 2 i 8, art. 28-30, art. 40 i art. 41, obowiązuje od pierwszego dnia listopada roku budżetowego – w przypadku aktualizacji, o której mowa w ust. 2 pkt 2

Więc przepis WYRAŹNIE określa, że nie od października, nie od stycznia, ale od LISTOPADA !!! Jak zatem można inaczej rozumieć taką najprostszą kwestię???

Być może, należałoby niektórych wysłać ponownie do szkoły na kurs czytania ze zrozumieniem i podstaw matematyki…

Robert Kamionowski

I znowu jesienne przeliczanie dotacji

Październik to miesiąc aktualizacji stawek dotacji udzielanych przedszkolom. I jak w poprzednim roku, samorządy będą nieprawidłowo przeliczać nowe stawki dotacji, nieprawidłowo i niezgodnie z prawem stosować je od stycznia tego roku, bez żadnego oglądania się, a może po prostu bez zrozumienia obowiązujących przepisów.

W tej sprawie napisałem do MEN (na odpowiedź czekam), a poniżej zamieszczam treść mojego listu. Znajdą w nim Państwo wszystkie wyjaśnienia, jak należy stosować przepisy o aktualizacji, jak obliczać stawki i od kiedy one obowiązują.

Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście samorządy nie wiedzą, czy też celowo starają się zaniżać Państwa dotacje…

Robert Kamionowski

 

Warszawa, 25 października 2018

Ministerstwo Edukacji Narodowej

Szanowni Państwo,

Blog www.Prawoiedukacja.pl zajmuje się problematyką koncentrującą się wokół prawa oświatowego i zagadnień związanych z finansowaniem niepublicznej oświaty.

Wejście w życie ustawy z dnia 27 października 2017 o finansowaniu zadań oświatowych nie rozwiewa szeregu wątpliwości, jakie związane są z przepisami dotyczącymi aktualizacji podstawowej kwoty dotacji (p.k.d.).

Na bazie poprzednich regulacji art. 78b i 78c ustawy o systemie oświaty, organy gmin dokonywały aktualizacji podstawowej kwoty dotacji w październiku roku budżetowego.

Jednocześnie, w u.s.o. obowiązywał przepis art. 78d ust. 2 oraz analogiczny przepis art. 89c ust. 2, które stanowiły:

Jeżeli w wyniku aktualizacji podstawowej kwoty dotacji, o której mowa w art. 78b ust. 1-9, dokonanej na podstawie art. 78c ust. 3, lub w wyniku zmiany kwoty przewidzianej w części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostki samorządu terytorialnego, dokonanej na podstawie ust. 1, wysokość dotacji, o której mowa w art. 90 ust. 1a-3ad i 4a-4cb, uległa zmianie, suma kolejnych przekazywanych części dotacji, począwszy od pierwszego dnia obowiązywania zaktualizowanej podstawowej kwoty dotacji, stanowi różnicę pomiędzy wysokością dotacji, o której mowa odpowiednio w art. 90 ust. 1a-3ad i 4a-4cb, według stanu na pierwszy dzień obowiązywania zaktualizowanej podstawowej kwoty dotacji a sumą części dotacji przekazanych od początku roku budżetowego do dnia poprzedzającego pierwszy dzień obowiązywania zaktualizowanej podstawowej kwoty dotacji.

Wydawać by się mogło, że przepis ten jest bardzo prosty do zinterpretowania. Posłużę się przykładem.

Podstawowa kwota dotacji ustalona w styczniu w gminie wynosiła 12.000 zł; jest to kwota roczna, wypłacana była w 12 miesięcznych częściach po 1.000 zł (dla uproszczenia przyjmę, że udzielano dotacji w wysokości 100% p.k.d., np. dla przedszkola konkursowego).

W październiku dokonano aktualizacji i w jej wyniku ustalono nową kwotę w wysokości 11.000 zł. Zgodnie z art. 78d ust. 2 i art. 89c ust. 2, oraz art. 78c ust. 6 (Zaktualizowana podstawowa kwota dotacji, o której mowa w art. 78b ust. 1-9 i art. 79a ust. 1, obowiązuje od pierwszego dnia miesiąca roku budżetowego następującego po miesiącu, w którym dokonano aktualizacji podstawowej kwoty dotacji):

– suma części przekazanych od początku roku wyniosła 10 miesięcy x 1.000 zł = 10.0000 zł

– suma kolejnych części po aktualizacji = 11.000 zł – 10.000 zł = 1.000 zł

– nowa kwota obowiązuje od 1 listopada, więc do przekazania pozostały 2 części

– suma 2 części = 1.000 zł, więc miesięczna część za listopad i grudzień wynosi 500 zł.

Proszę o analizę i opinię, czy to przykładowe wyliczenie jest zgodne z podanymi przepisami.

Nowy przepis art. 43 ust. 4 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych zawiera identyczną regulację. Dodatkowo, art. 43 ust. 5 wprowadza mechanizm zabezpieczający przed zbytnimi wahaniami (różnicami) pomiędzy dotychczasową p.k.d., a w zasadzie średnimi miesięcznymi stawkami, do odpowiednio 50% zwiększenia oraz 25% zmniejszenia nowej stawki w stosunku do średniej stawki dotychczas przekazanej.

I w tym miejscu pragnę odnieść się do praktyki gmin w roku 2017. Jak już donoszą osoby prowadzące przedszkola, takie same praktyki są zapowiedziane przez gminy także na rok 2018 po aktualizacji w październiku br.

Gminy, po dokonaniu aktualizacji podstawowej kwoty dotacji w październiku, zamiast zastosowania nowej „stawki” od listopada danego roku (czyli 2017), dokonywały wstecznego przeliczenia miesięcznych stawek dotacji od stycznia 2017 aż do końca roku, po czym „wyrównywały” różnicę poprzez niewypłacenie w listopadzie kwoty dotacji w wysokości nowej stawki x liczba uczniów w listopadzie, lecz pomniejszały ją o kwotę wg obliczenia: liczba uczniów w listopadzie x różnica pomiędzy „nową” stawką (od listopada) a stawką wypłacaną do października x 10 miesięcy (za okres styczeń-październik). W wielu przypadkach powodowało to zmniejszenie wypłaty za listopad o ponad połowę, albo pomniejszano wypłaty za listopad i grudzień, zmniejszając je o ok. 1/4.

Moim zdaniem, były to całkowicie nieprawidłowe praktyki.

Po pierwsze, przepis art. 78c ust. 6 (a obecnie 43 ust. 4 ufzo) wyraźnie stwierdza, że suma kolejnych części do przekazania, czyli od listopada, stanowi różnicę, a nie, że różnicę należy zastosować od stycznia.

Po wtóre, takie liczenie niweczyłoby całkowicie zasadę wprowadzoną w nowym art. 43 ust. 5 uzfo.

I znowu, przywołując przykład powyżej. Po aktualizacji, zgodnie z art. 43 ust. 4, nowa część miesięczna (stawka miesięczna) na listopad i grudzień wyniosłaby 500 zł. W stosunku do średniej arytmetycznej części dotacji przekazanych od początku roku budżetowego do dnia poprzedzającego pierwszy dzień obowiązywania zaktualizowanej kwoty dotacji, różnica wynosi 50% (zmniejszenie z 1000 zł do 500 zł). Wobec tego, taka zmiana byłaby niemożliwa, gdyż ustawa ogranicza ją do 25%, czyli zmniejszenie mogłoby nastąpić do wysokości 750 zł.

Jeśli jednak gmina „przeliczy” nową kwotę nie na 2 miesiące pozostałe do końca roku, lecz na 12 miesięcy całego roku, to miesięczna stawka „wyjdzie” ok. 916 zł, czyli mniej o zaledwie 8,4% ! Ale wtedy gmina pomniejszy wypłaty za okres od stycznia do października o 84 zł na każdego ucznia, czyli o 840 zł, więc faktycznie za listopad wypłaci dla przedszkola tylko 916-840=76 zł.

Takie są właśnie te bezpodstawne i niezgodne z przepisami praktyki gmin!

Na dowód powyższego załączam kilka informacji o aktualizacji, wydanych przez gminy w 2017 r., skierowanych do konkretnych przedszkoli.

Jak wskazałem, gminy obecnie przymierzają się do zastosowania identycznego mechanizmu. Jako podkładkę do swoich działań, powołują się (co czyniły też w ubiegłym roku) na zeszłoroczne szkolenia.

Ponadto, gminy powołują się na opinie p. Wojciecha Lachiewicza z RIO w Krakowie, m.in. prezentowane w załączonym materiale.

Co więcej, gminy uznają, że w przypadku zmniejszenia p.k.d. po aktualizacji w październiku, do poziomu poniżej sumy wypłaconych części, przedszkola winny zwracać otrzymane i wydatkowane już dotacje, jako wypłacone w nadmiernej wysokości (na dowód załączam artykuł z portalu samorząd).

Moim zdaniem, powyższe praktyki są zasadniczo sprzeczne z przepisami ustawy, obowiązującej w roku 2017 uso, a w 2018 nowej ufzo. Zwracam się w prośbą i wnioskiem do Ministerstwa o dokonanie jasnej wykładni tych zasad i przekazanie, w formie komunikatu, wszystkim jednostkom samorządowym, jak należy prawidłowo dokonywać aktualizacji i przede wszystkim wypłaty po aktualizacji podstawowej kwoty dotacji.

Sprawa ma tym bardziej istotne znaczenie, że od roku 2017, pomimo wprowadzenia najpierw przepisu art. 90 ust. 11 uso, a następnie art. 47 ufzo, określających czynności ustalenia wysokości dotacji za objęte zakresem art. 3 § 2 pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, sądy administracyjne odmawiają rozstrzygania tych spraw, powołując się na ustalone przez siebie zasady, że takim czynnościami są wyłącznie akty indywidualne, zatem skierowane do konkretnego, jednostkowego adresata. Natomiast ogólna czynność ustalenia kwoty dotacji w gminie nie jest – według sądów – czynnością z art. 3 § 2 pkt 4 p.p.s.a. i wobec tego w ogóle nie podlega jakiejkolwiek kontroli sądowoadministracyjnej!

Jest to, w moim przekonaniu, skandaliczna praktyka, całkowicie niezgodna z jasnym i klarownym przepisem ustawy, a wprowadza brak jakiegokolwiek mechanizmu kontrolnego nad gminami przy ustalaniu kwot dotacji w każdym zakresie.

Wydaje się, że także dlatego konieczna jest interwencja Ministerstwa, nawet na drodze ustawowej, co jest możliwe w toku prac nad projektem nowelizacji ustaw oświatowych, rozpatrywanym obecnie w Sejmie.

Bardzo proszę o zajęcie się tą sprawą i poinformowanie mnie, jakie jest stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej co do podniesionych problemów.

Z poważaniem,

Robert Kamionowski

Redaktor Naczelny

 

 

Przypomnienie o obowiązku przekazania danych do SIO

Przypominamy, że zgodnie z nowym przepisem art. 33 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, placówki w celu uzyskania dotacji w roku 2019 zobowiązane zostały nie tylko do złożenia wniosku – informacji o planowanej liczbie uczniów, w terminie do 30 września, ale także – to jest nowość – do przekazania danych do systemu informacji oświatowej według stanu na dzień 30 września tego roku.

Jak MEN radzi rodzicom niepełnosprawnych dzieci

Redakcja otrzymała korespondencję pomiędzy rodzicami niepełnosprawnego dziecka a Ministerstwem Edukacji Narodowej i zgodę na upublicznienie pism. Sprawa dotyczy prowadzenia terapii indywidualnej, dotychczas realizowanej przez specjalistów z poradni terapeutycznej i finansowanej z dotacji udzielanej na niepełnosprawne dziecko. W związku z nowymi zasadami zatrudniania nauczycieli od 1 września, rodzice napisali do MEN, wyrażając swoje wątpliwości:

„Zwracam się do Ministerstwa z pytaniem o możliwości kontynuowania finansowania terapii mojego dziecka z subwencji oświatowej przekazywanej do szkoły. Moje dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności i z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego (Zespół Aspergera) uczęszcza do szkoły prywatnej. Zaznaczam, że szkoła prowadzona jest przez Fundację i otrzymujemy z ich funduszu stypendium, które w dużej mierze pokrywa czesne. Dziecko w orzeczeniu ma zapisane zalecenie uczęszczania do  małej klasy i liczne terapie, w tym bardzo ważny Trening Umiejętności Społecznych (TUS). Zgodnie z dotychczasowymi przepisami szkoła, ponieważ nie organizowała tej terapii na swoim terenie, finansowała z subwencji oświatowej terapię TUS w pobliskim, prywatnym ośrodku terapeutycznym. Poradnia przesyłała do szkoły fakturę, którą szkoła opłacała. Bardzo chcielibyśmy kontynuować tę formę finansowania i realizacji orzeczenia. Uprzejmie proszę o Państwa stanowisko w tej sprawie, bo niestety gubimy się w doniesieniach prasowych.

Przy okazji nadmienię, że bardzo trudno dostać się dziecku, które uczy się w szkole niepublicznej na jakąkolwiek terapię w Państwowej Poradni Psychologiczno Pedagogicznej – są kolejki do terapii i terapia jest organizowana w godzinach lekcji. Wątpliwa jest też jakość terapii, gdzie zajęcia w grupie Treningu Umiejętności Społecznych trwają tylko 45 minut w stosunku do minimum godziny w ośrodkach prywatnych. Dzieci ze spektrum naprawdę potrzebują trochę czasu, żeby wejść w grupę i się skoncentrować.”

Ten problem dotyczy tysięcy dzieci uczęszczających do szkół i przedszkoli niepublicznych, gdy w publicznej oświacie nie są one w stanie otrzymać należytej pomocy i terapii.

A oto odpowiedź, jaką otrzymali rodzice z MEN. Zamieszczam dosłowną treść pisma, bez podawania danych osobowych. Pragnę zwrócić uwagę na rzeczowość i konkretność odpowiedzi, udzielonej „laikom”, którzy zwracają się do MEN w ważnej nie tylko dla nich osobiście, ale i niezmiernie istotnej społecznie kwestii. Pismo zostało wysłane przez Departament Wychowania i Kształcenia Integracyjnego!

Szanowana Pani,

odpowiadając na Pani list w sprawie interpretacji przepisu art. 10a ustawy – Karta Nauczyciela[1] oraz możliwości zakupu usług edukacyjnych przez niesamorządowe szkoły, przedszkola i placówki od nauczycieli specjalistów prowadzących działalność gospodarczą – uprzejmie informuję, że szczegółowa interpretacja ww. zapisu dostępna jest na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej[2].

Z poważaniem

Joanna Wilewska

Dyrektor

Departament Wychowania i Kształcenia Integracyjnego
/ – podpisany cyfrowo/

[1] Dz.U. z 2018 r. poz. 967

[2] https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/zatrudnianie-nauczycieli-od-1-wrzesnia-2018-r-w-szkolach-niesamorzadowych-informacja-men.html.

Link podany w piśmie prowadzi do znanej nam informacji opublikowanej 29 sierpnia 2018

 

Krótki komentarz Redakcji.

Szanowna Pani Minister, szanowni urzędnicy MEN,

Po pierwsze, pytanie dotyczyło konkretnej sprawy i konkretnej terapii, a odpowiedź dotycząca „możliwości zakupu usług edukacyjnych” kompletnie nie dotykała tego problemu. A samo potraktowanie „petenta” poprzez „przeczytaj sobie nasze wyjaśnienie”, to nawet nie zbycie natrętnej dla urzędu osoby, ale po prostu jej zignorowanie.

Po drugie, czy na pewno Trening Umiejętności Społecznych to usługa edukacyjna, jak nauczanie polskiego czy matematyki w szkole? Ten Departament chyba dobrze wie, do jakich dzieci jest kierowana ta terapia i kto może i prowadzi takie zajęcia??? A może nie wie, i myśli, że może to realizować dowolny nauczyciel, psycholog albo pedagog szkolny w tej szkole? Czy ta terapia to „zakup od nauczycieli specjalistów prowadzących działalność gospodarczą”, czy może jednak od placówki – poradni, która jest wpisana w system oświaty zgodnie z ustawą?

Nie trzeba dodawać, że są to zajęcia kosztowne, jedna sesja to wydatek (wg ogłoszeń) od 70-80 zł i więcej. Czy na pewno o to chodziło MEN, by wskutek politycznych zmian w szkolnictwie niepublicznym ucierpieli na tym rodzice, a przede wszystkim niepełnosprawne dzieci?

 

Minął 1 września – jeszcze o zatrudnianiu nauczycieli

Zgodnie z wprowadzoną nowelizacją do Karty Nauczyciela, od 1 września wszystkie niepubliczne szkoły i placówki mają obowiązek zatrudniania nauczycieli wyłącznie na podstawie umowy o pracę. Dla nauczycieli w placówkach publicznych będzie się to odbywało z pełnym uwzględnieniem przepisów Karty Nauczyciela (wymiar czasu pracy, wynagrodzenia), a dla tych w placówkach niepublicznych tylko na podstawie kodeksu pracy. Wbrew pozorom, wcale to nie poprawia sytuacji ani nauczycieli, ani tym bardziej niepublicznych szkół i placówek oświatowych.  Rodzi zaś wiele problemów, z którymi będą się musieli uporać dyrektorzy.

Ustawa Karta Nauczyciela nie zawiera pełnej definicji nauczyciela. Dlatego MEN twierdzi, że są nimi także pracujący w placówkach niepublicznych psycholodzy, pedagodzy i logopedzi. Jednak nie każdego nauczyciela da się zatrudniać na umowę o pracę, nie wszędzie i nie na wszystkich stanowiskach.  Moim zdaniem są tzw. inni pracownicy pedagogiczni, którzy mogą być zatrudniani w niepublicznych placówkach na inne umowy, jeśli zatrudnienie nie następuje na stanowisku nauczyciela, lecz specjalisty, np. logopedy, który prowadzi określone zajęcia. Problem nie dotyczy wszystkich szkół czy przedszkoli. Nie ma go tam, gdzie zatrudnia się nauczycieli pełnowymiarowych, czy nawet na pół etatu. Także w prywatnych przedszkolach wychowawcy zwykle mają umowy o pracę. Ale inaczej już będzie z nauczycielami przedmiotów zawodowych w szkolnictwie zawodowym, dla dorosłych. Dotyczy to chociażby zatrudniania nauczycieli praktycznej nauki zawodu – weterynarzy, księgowych, biegłych rewidentów, techników dentystycznych czy kosmetologów. Osoby te prowadzą własne firmy i w ich przypadku nie jest możliwe zatrudnienie w szkole na podstawie stosunku pracy. Taki wymóg spowoduje, że będą oni z zajęć w szkole rezygnować. A to może się z kolei skończyć zamykaniem szkół zawodowych dla dorosłych.

Szkoły stoją zatem przed realnym wyzwaniem – zatrudnianiem na takie części etatu, jakich nie da się nawet ułamkowo zapisać. Przykładowo, szkoła dla dorosłych potrzebuje nauczyciela biologii na 15 godzin w semestrze 5-miesięcznym, czyli średnio 3 godziny w miesiącu, zatem wymiar czasu pracy dla niego wyniósłby niecałe dwie setne pełnego etatu.

Wątpliwości mogą być również np. w przypadku księdza-katechety, który przychodzi do małego prywatnego przedszkola na jedną lub dwie godziny w tygodniu. Jest on nauczycielem, więc należałoby go zatrudnić. Niejasna też będzie sytuacja lektora języka obcego, który pracuje z przedszkolakami godzinę w tygodniu, a zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę w szkole językowej. Ta z kolei podpisała umowę z przedszkolem na prowadzenie takich zajęć. Takiego lektora raczej nie będzie można zatrudnić nawet na ułamek etatu, bo przecież nie można pracować na dwóch umowach czy etatach wykonując te samą pracę.

Nowy przepis jest tak skonstruowany, że mówi o zatrudnieniu każdego nauczyciela bezpośrednio przez dyrektora szkoły lub przedszkola. Tymczasem osoby samozatrudnione, przedsiębiorcy świadczący usługi edukacyjne, w ogóle nie są zainteresowani zatrudnianiem na umowach o pracę. W efekcie problem mają zarówno samozatrudnieni, jak i szkoły, ale także przedsiębiorcy prowadzący firmę, np. szkołę językową.

Osobną kwestią jest to, że niektórzy specjaliści, np. psycholodzy czy logopedzi są zatrudniani w placówkach doraźnie, w miarę potrzeb. Do tej pory, gdy np. w przedszkolu konieczna była pomoc psychologiczna, korzystano z oferty specjalistycznej poradni czy indywidualnego specjalisty. Czy teraz należałoby taką osobę zatrudnić na czas oznaczony, np. na 2 godziny? A przedtem skierować na badania lekarskie czy szkolenie BHP. Przecież to absurd i działanie całkowicie sprzeczne z kodeksem pracy. Trzeba też pamiętać, że rozporządzenie w sprawie pomocy psychologiczno-pedagogicznej dotyczy tylko publicznych placówek, a nie prywatnych. Zatrudnienie w ramach stosunku pracy w prywatnej szkole np. logopedy do jednego dziecka, któremu jest zorganizowane tzw. wczesne wspomaganie rozwoju w wymiarze od 4 do 8 godzin miesięcznie, w tym np. 2 godziny logopedii, jest w praktyce nie do rozwiązania. I tu też rodzi się pytanie, na ile CZASU zatrudniać??? W jakim wymiarze czasu pracy trzeba zatrudnić na etacie cząstkowym tego logopedę czy psychologa, któremu na tym wcale nie zależy, bo pracuje już w poradni lub prowadzi samodzielną praktykę.

Dla nauczycieli nowe zasady też wcale nie są korzystne. Art. 222 ustawy wprowadzającej prawo oświatowe (Dz.U z 2017 r. poz. 60) nakazuje tym, którzy są zatrudnieni w pełnym wymiarze czasu pracy, a chcieliby podjąć dodatkowe zajęcie, uzyskanie pisemnej zgody dyrektora szkoły publicznej. Dzieje się tak nawet, gdy nauczyciel zamierza dorabiać w czasie wolnym od pracy. Gdy np. nauczyciel pracuje w szkole publicznej, a dodatkowo prowadzi zajęcia na zjazdach weekendowych w szkołach niepublicznych, to ta druga umowa o pracę jest mu zupełnie niepotrzebna. A jak wykorzystać urlop, gdy jednocześnie nauczyciel zatrudniony jest u kilku pracodawców i gdy nie ma woli, by wszyscy udzielili go w tym samym czasie? Gdy taki „ułamkowy nauczyciel” pójdzie na zwolnienie, zatrudnienie zastępcy także będzie wymagało umowy o pracę, na kilka godzin…

Uzasadnianie przez MEN nowych przepisów tym, że nauczyciele otrzymają wreszcie uprawnienia pracownicze i prawo do awansu zawodowego, to zwykłe banały. Przecież ci, którzy pracowali w pełnym wymiarze, mieli już teraz umowy o pracę i wszelkie „korzyści”, a problem dotknie teraz nauczycieli czy nawet specjalistów dorabiających sobie w innych placówkach, niż podstawowe ich zatrudnienie, gdzie przecież w pełni realizują swoje uprawnienia, także zawodowe. Nieprzekonująco brzmią też argumenty resortu, że zmiany wypływają z chęci zapewnienia odpowiedniej jakości procesu nauczania. Takie podejście oznacza, że ministerstwo uzależnia jakość nauczania od tego, czy nauczyciel jest zatrudniony na podstawie etatu, czy np. umowy zlecenia. MEN chce dzięki tym zmianom w istocie wykazać, że nagle przybyło etatów nauczycielskich i przykryć faktyczną liczbę zwolnień nauczycieli wynikających ze zmian w systemie szkolnictwa.  Będzie można pokazać, jako sukces resortu, że pojawi się wiele tysięcy nowych etatów. Nie szkodzi, że w wymiarze godzinowym. Jeśli celem byłaby rzeczywiście likwidacja tzw. umów śmieciowych, to uzasadnienie jest marne, przecież ta przykładowa firma językowa zawiera z prywatną szkołą lub przedszkolem umowę biznesową, a nie śmieciową. W efekcie zmian zamiast „śmieciowych” umów cywilnoprawnych będziemy mieli „śmieciowe” etaty. Zupełnie wystarczające byłoby egzekwowanie obowiązujących już przepisów kodeksu pracy (Dz.U. 2018 r. poz. 917), np. art. 22 par. 11 i 12 które wyraźnie zakazują zawierania umów cywilnoprawnych w warunkach, gdy należy zawrzeć umowę o pracę. To sprawa Inspekcji Pracy, a nie MEN, by kontrolować warunki zatrudnienia.

I ostatnia kwestia, nowe przepisy budzą poważne wątpliwości co do ich zgodności z Konstytucją i zasadą swobody zatrudniania i wykonywania działalności gospodarczej. Czy jakiś uprawniony podmiot odważy się wnieść skargę konstytucyjną do “Trybunału Konstytucyjnego”…???

Robert Kamionowski